W dzień rozpoczęcia kalendarzowej wiosny mieliśmy przyjemność zawalczyć w rozgrywkach o Halowy Puchar Polski w Rzeszowie. Sama wyprawa do stolicy Podkarpacia była dla nas bardzo długa, a na miejscu okazało się, że wcale nie krócej trwały rozgrywki, z Harpunem docierającym do samego finału. Po dwunastu godzinach walki wracamy ze srebrnymi medalami i utrzymujemy pozycję lidera w rankingu Polskiej Ligi Palantowej. Zespół Trójzębów z kolei dotarł do baraży o strefę medalową, dzięki czemu wciąż znajduje się w pierwszej czwórce kraju. Mieliśmy okazję kolejny raz uczestniczyć w meczach, które przejdą do historii nowożytnego palanta – nie brakowało niesamowitych gonitw, zwrotów akcji i przy tym cudownych zagrań. Zapraszamy zatem na krótką relację z marcowych bojów o Halowy Puchar Polski w wykonaniu PSPal Trójmiasto.

Był to pod względem organizacyjnym prawdziwy majstersztyk w wykonaniu gospodarzy z Rzeszowa. Turniej rozgrywany był równolegle na trzech halach. Baraże i mecze o medale rozgrywały się już na jednej głównej hali. Całość była ogromnym wyzwaniem logistycznym, ale udało się doprowadzić zawody do samego końca zgodnie z początkowymi założeniami. Graliśmy cały czas na dwa obiegi i dwie zmiany. W grupach klasycznie – zwycięzcy awansowali do strefy medalowej, a zespoły z drugich miejsc walczyły w barażach o ostatnie premiowane miejsce w półfinałach. Na podstawie pierwszego turnieju obie nasze drużyny były rozstawione, dzięki czemu uniknęliśmy derbów Trójmiasta już w fazie grupowej. Harpun trafił do grupy B z Wisłą Warszawa, Feniks Żary oraz Grom Rzeszów. Trójząb grupowe boje toczył z Rybnikiem, Królem Kraków i Piekłem II Słubice.

Faza Grupowa/Baraże

Harpun zagrał w grupie swój najlepszy palant. Wszystkie mecze w grupie B zostały wygrane bez dogrywania ostatniej zmiany. Zarówno warszawiacy, jak i goście z Żar ulegli nam w stosunku 24:7. W meczu z drugą drużyną gospodarzy straciliśmy zaledwie jeden punkt, sami wybiegając osiemnaście oczek. Trzy szybkie zwycięstwa pozwoliły bezproblemowo wygrać grupę i czekać na rozstrzygnięcia w pozostałych grupach, między innymi w grupie C, gdzie grał Trójząb.

w grupie C zaczęło się od minimalnej porażki z dobrze dysponowaną drużyną Czarni Rybnik 21:22. Później na szczęście udało się wejść na zwycięską drogę, odprawiając najpierw Kraków 12:8 oraz Piekło 22:5. Pozostałe wyniki ułożyły się tak, że Trójząb zajął drugie miejsce w swojej grupie, co oznaczało baraże o finały!

Baraże w skróconym formacie nie zaczęły się jednak najlepiej. W pierwszym meczu Trójząb uległ Kampie Słubice 2:7. Drugi mecz barażowy w zasadzie rozwiał wszelkie wątpliwości, kto awansuje dalej. Warszawa również uległa gościom ze Słubic, co ostatecznie przełożyło się na piąte miejsce naszej ekipy w całym turnieju.

Półfinały i Finał

W walce pozostał jeszcze Harpun, który wylosował w półfinale zawsze groźny zespół Piekła Słubice. Pierwsza zmiana była pokazem fantastycznych obron i wymuszania błędów po obu stronach, co skutkowało niskim wynikiem po inicjalnych atakach – 4:1 dla Harpuna. Następnie nasi przeciwnicy z zachodu zaczęli punktować w bardzo szybkim tempie. Ciężko było powtórzyć obronę z pierwszej zmiany i mieliśmy przed ostatnim atakiem aż jedenaście punktów straty. Nie z takich tarapatów wychodziliśmy już w przeszłości. Konsekwentnie zdobywaliśmy bazę po bazie. Doprowadziliśmy w samej końcówce do wyniku 12:15, mając czterech zawodników na bazach i Synka na wybiciu. Po drugim wybiciu dwójka naszych dobiegła na punkty. Jeden punkt na remis, dwa do wygranej, dwie osoby w polu i ostatnia próba. Regularnie sadzący zapłoty Synek na naszych treningach po głębszym oddechu wziął zamach i huknął z całej siły. Cała hala osłupiała na widok piłki lecącej na ostatnią ścianę. Zapłot w ostatnim wybiciu meczu zagwarantował nam wielki finał! Takiej euforii w całej drużynie jeszcze w tym roku nie było! Co za akcja!

W drugim półfinale Kampa okazała się lepsza od Rybnika. Zarówno Harpun, jak i drugi zespół ze Słubic odczuwali trudy całego dnia grania. Na zegarze wybijała godzina 21:00, a my wciąż graliśmy. Po pierwszych atakach mieliśmy minimalną przewagę 14:11. Kampa z kolei miała lepszy kolejny atak, doprowadzając do dwudziestu czterech oczek po swojej stronie. Daliśmy się łatwo zbijać i na dwóch błędach szala zwycięstwa znów decydowała się na ostatnim wybijającym. Mieliśmy już zawodnika na remis przed ostatnią bazą, ale tym razem błąd wybicia (w sumie nasz trzeci) i musieliśmy uznać wyższość rywali, minimalnie przegrywając całe spotkanie 24:23.

Mamy zatem kolejne podium i jesteśmy bardzo dumni. Mecz półfinałowy na pewno przejdzie do kanonu Palanta. Zresztą zobaczcie sami relację z głównej hali – baraże Trójząb vs Kampa Słubice od 06:58:00, Półfinał od 08:26:20, a samo ostatnie wybijanie od 09:16:45. Finał turnieju od 10:02:20.

Synek swoją postawą zgarnął dwie nagrody – najlepszy Palancista turnieju i najlepsze zagranie za fenomenalny zapłot w kluczowym momencie meczu. Wyróżniona została jeszcze Roksana. Wielkie gratulacje!

Najlepsza Palancistka:

1. Magdalena Stankowska (Kampa Słubice)

2. Amelia Winiarska (Piekło Słubice)

3. Roksana Spryszyńska (Harpun),  Magdalena Biskup (Czarni Rybnik)

Najlepszy Palancista:

1. Stanisław Piniazhko (Harpun)

2. Arkadiusz Tomczyk (Piekło Słubice), Bartłomiej Długosz (Król Kraków)

3. Adrian Wilk (Kampa Słubice), Rafał Bieniek (Piekło Słubice)

Najlepsze zagranie:

Stanisław Piniazhko (Harpun)

Ranking przed kolejnym turniejem przedstawia się następująco. Wszystkie aktualne rankingi znajdziecie na palantpowraca.pl/ranking.

Przerwa przed kolejnymi zawodami jest całkiem krótka. Już w połowie kwietnia znów zawędrujemy na południe kraju tym razem stając do zmagań o Puchar Śląska na trawie w Knurowie. Zmieniamy zatem nawierzchnie ale zostajemy z tymi samymi ambicjami – walczyć o najwyższe cele. Dziękujemy za wsparcie i liczymy na Was w kolejnych turniejach! Do zobaczenia!