Mistrzostwami Polski w Palanta 2024 zakończyliśmy potwornie długi sezon Palantowej Ligi składający się z 10. turniejów w kalendarzowym roku. Zawody które odbyły się 12 października przyniosły jak zawsze wiele emocji, a sam poziom rozgrywek mógł nacieszyć oko każdego starego wyjadacza naszego sportu, a także postronnego widza. Niestety nie udało nam się obronić wywalczonego przed rokiem tytułu. Polegliśmy dopiero w finałowym meczu turnieju. Mimo wszystko wracamy uśmiechnięci i zadowoleni, a także głodni odzyskania korony Mistrzów w kolejnym sezonie i pokazania naszego powera, który towarzyszył nam przez cały sezon. Ostatni mecz Mistrzostw był bowiem dopiero drugą (!!!) porażką zespołu Harpun w przeciągu ostatnich dwóch lat. Jak tu nie patrzeć w pełnym optymizmie w przyszłość, kiedy na 10 wspomnianych zawodów wygrywamy w 8. z nich, a pozostałe 2 kończymy ze srebrnymi medalami zawieszonymi na szyjach? Pomimo braku wisienki na torcie jaką miało być Mistrzostwo Polski, zaliczamy kolejny rekordowy rok pełen sukcesów – jesteśmy bezsprzecznie najlepszą drużyną 2024 roku zdobywając Puchar Polskiej Ligi Palantowej (pierwsza i historyczna edycja), z ogromną przewagą nad pozostałymi drużynami. Teraz dla nas chwila odpoczynku i rozpędzamy Trójmiejską Maszynę od nowa! Na podsumowanie całego roku przyjdzie jeszcze czas, więc teraz krótka relacja z turnieju w Warszawie, zapraszamy!
Był to rekordowy turniej pod względem ilości drużyn na ogólnopolskim turnieju. Do stolicy przyjechało bowiem 13 zespołów – Trójząb, Harpun oraz ekipy ze Słubic, Knurowa, Grabowa, Rzeszowa, Rybnik, Krakowa, Żar i będący na miejscu zespół gospodarzy z Warszawy. Graliśmy systemem brazylijskim – drużyna odpadała po dwóch porażkach. 7 najlepszych ekip rankingu prowadzonego w 2024 roku oraz najlepszy zespół w rankingu drugich drużyn (czyli nasz Trójząb) były rozstawione w inicjalnym losowaniu. Dalej do strefy medalowej prowadziły odpowiednie drabiny w zależności od wyników danej ekipy. Los chciał, że w jednej części po losowaniu mogły spotkać się 3 najlepsze ekipy aktualnego roku oraz równie mocni i ambitni zawodnicy Trójzębu. Ale zacznijmy od początku…
Faza eliminacyjna
System rozpisany na 16 drużyn przy obecności 14. powodował, że dwie ekipy miały odpoczynek na początku dostając wolny los i automatycznie awansowały do drugiej rundy wygranych. Tak stało się właśnie z Trójzębami, którzy musieli czekać na rozstrzygnięcie meczu między Kampa Słubice Łabędziers a… Harpun Trójmiasto w oczekiwaniu na swojego pierwszego rywala. Mecz ten był mocno jednostronny ale wcale nie pozbawiony emocji. Dwa mocne ataki wystarczyły, żeby wygrać spotkanie 22:4. Kolejny mecz przypadł niestety na derby Trójmiasta. Porażka którejkolwiek z drużyn nie oznaczała odpadnięcia, a przejście do drugiej drabinki przegranych, z której również można dojść (a nawet wygrać) do finału. Spotkanie zakończyło się wygraną Harpunów 17:0. Po tym meczu znaliśmy swoich kolejnych rywali – dla Harpuna przypadł pierwszy zespół ze Słubic – Białe Łabędzie. Trójząb zaś w drugiej drabince miał grać z nieobliczalnym zespołem Grom Rzeszów. Po wielu emocjach i nerwach nasza pierwsza drużyna zwyciężyła w tym arcyważnym spotkaniu 12:8 i tym samym zameldowaliśmy się już w strefie medalowej, gdzie czekaliśmy na pozostałe rozstrzygnięcia aby poznać swojego półfinałowego rywala. Team Trójząb zaś ograł Rzeszowian i przystąpił do meczu z Dzikami Knurów. Tym razem goście z południa okazali się lepsi (0:17) i awansowali do kolejnej rundy. Była to druga porażka naszej drużyny, która na tym etapie rozgrywek musiała pożegnać się już z turniejem.
Walka o medale
Po zakończeniu fazy eliminacyjnej znany już był zestaw par półfinałowych. Kampa Słubice Białe Łabędzie z PSPal Rybnik, a także Dziki Knurów kontra Harpun Trójmiasto. Drużyna z zachodu poradziła sobie dosyć łatwo w swoim meczu oczekując na finałowego rywala. Nasz mecz z kolei stał na baaaaardzo wyrównanym poziomie. Zaczęliśmy od ataku, który jednak daleki był od naszych standardów. Drużyna Dzików broniła bardzo skutecznie – byliśmy zbijani i łapani, co ustawiło mecz przed ostatnim wybiciem naszych przeciwników na dosyć nerwowym dla nas poziomie. Wygrywaliśmy bowiem tylko 11:9 i trzeba było wyjść do obrony i zagrać lepiej niż perfekcyjnie… ale udało się! Nie raz już w swojej karierze wychodziliśmy z takich problemów! Ale było to nie lada wyzwanie. Najpierw dosyć szybkie zbicie przy pierwszej bazie, chwilę później cudne złapanie wysokiej piłki w ostatniej linii. Przy dwóch już błędach, rywalom ewidentnie puściły nerwy i udało się wymusić zaraz potem trzeci (zawodnik przestrzelił pierwszą bazę co kosztowało go zbicie) i wybuchła eksplozja radości wśród trójmiejskich graczy i kibiców! Zimna krew, maksimum skupienia i mogliśmy zameldować się w wielkim finale odgrywając się Dzikom również za wyeliminowanie Trójzębów.
Spotkanie zwieńczające dzień zmagań również zaczynaliśmy atakiem i po pierwszej zmianie wygrywaliśmy 4:6. Drugi nasz atak również nie był idealny. Bezlitośnie nasze błędy wykorzystywali gracze Słubic. Do ostatniej obrony wychodziliśmy z przewagą 6 punktów. Wydawało się dużo więcej niż w zakończonym przed chwilą starciu półfinałowym, jednak przeciwnicy konsekwentnie mocnymi piłkami posyłali swoich zawodników baza po bazie doprowadzając stan rywalizacji do 10:10. Udało się jeszcze chwilkę przetrzymać napór ale tym razem nie wystarczyło. Drugi atak Białych Łabędzi był dla nas za mocny i to oni finalnie triumfowali w całym turnieju (11:10) – ale zdecydowanie zasłużenie czego serdecznie gratulujemy!
Indywidualnie najlepsi w całym tym dniu byli gracze zwycięzców ale siedzieliśmy im na ogonie – odpowiednio na drugich miejscach w swoich kategoriach byli Magda Westa oraz Kacper Lewalski (2 zapłoty na turnieju). Wielkie brawa! Finalnie w całym sezonie Magda zajęła drugie miejsce wśród kobiet – zaraz za naszą Roksaną (!), a Kacper Oszmian został drugim zawodnikiem wśród mężczyzn! O ostatecznej klasyfikacji również będzie mowa w pełnym podsumowaniu roku!
Najlepszy Palancista
Arkadiusz Tomczyk (Kampa Słubice Białe Łabędzie)
Najlepsza Palancistka
Magdalena Stankowska (Kampa Słubice Białe Łabędzie)
Najlepsze zagranie
Damian Gogolin (PSPal Knurów)
Cały sezon wyciągnęliśmy pod limit – 8 złotych i 2 srebrne medale to wyczyn i tak absurdalny! Dokładamy do licznych już sukcesów – Puchar Polskiej Ligi Palantowej 2024. Mimo wszystko jest nad czym pracować, głód sukcesu ciągle w nas jest i mamy zamiar pokazać to w kolejnym już roku. Teraz chwila odpoczynku, dlatego również zapraszamy do nas spróbowania swoich sił na środowych treningach na których rozpoczynamy przygotowania do halowych turniejów nowego sezonu (szczegóły na facebooku klubu). Podsumowanie całego roku pojawi się później w osobnym wpisie – tymczasem do zobaczenia!
